[Na początku tego rozdziału chciałam zaznaczyć, że nie
jestem z niego zadowolona, ale naprawdę nic mi nie wychodziło. Ale mówią, że
początki zawsze są najgorsze, prawda? Przepraszam też, że tyle to zajęło, ale
a) szkoła i rodzina pochłonęła mnie w 300%, więc nie miałam nawet czasu się za
to zabrać; b) nigdy nie potrafię pisać pierwszych rozdziałów, bo zawsze
wychodzą mi jakieś tragiczne…
+ jest krótki, znowu przepraszam]
+ jest krótki, znowu przepraszam]
- Mel! Telefon do Ciebie! – usłyszałam głos Jamesa z
drugiego pokoju. – Podałbym Ci słuchawkę, ale się ładuje…
- Kto dzwoni? – westchnęłam.
- Praca. – odparł.
Przewróciłam oczami i podniosłam słuchawkę do
ucha.
- Słucham…
- Cześć Amelio, z tej strony Ryan. Słuchaj, wiem, że masz
wolne i te sprawy, ale pilnie potrzebujemy fotografa, Olivia się rozchorowała…
Jesteś naszą jedyną opcją, a to ważna sesja… Obiecuję, że to nie potrwa długo…
- Ryan wręcz błagał.
- Ok, ok. Będę za jakąś godzinę, może być?
- Jasne! Mel, ratujesz nam tyłki!
- Bywa. W takim razie do zobaczenia. – rozłączyłam się i
odłożyłam telefon. – Jamieeee, braciszku, będziesz tak kochany i zostaniesz z
Sophie?
&&&
Jadąc do studia, w którym miała odbyć się sesja, rozmyślałam
o tym wszystkim, co wydarzyło się w ciągu ostatnich 2 lat. Tak właśnie. Mamy
dzisiaj 15.12, co oznacza dokładnie 2 lata od mojego zerwania z Harry’m.
Wszystko tak bardzo się zmieniło w tym czasie. Można śmiało powiedzieć, że cały
mój świat stanął na głowie.
Po tym jak zerwaliśmy, kontaktowałam się z Haroldem tylko
raz. Żeby powiedzieć mu o dziecku. On jednak nie chciał o tym słyszeć i
oznajmił, że to mój problem. Był zbyt zajęty swoją nową miłością – Caroline. Od
tamtej pory nie odezwał się do mnie (ani ja do niego) ani słowem. Skoro nie
chciał mieć z nami nic wspólnego, nie będę naciskać. Jest mi tylko szkoda
mojego dziecka, które pewnie nigdy nie pozna swojego ojca.
Szczerze mówiąc, nie mam pojęcia, co się teraz z nim dzieje.
Czasami oglądając telewizję słyszę jakieś migawki „Harry Styles to, Harry
Styles tamto”, ale nie przykładam do tego większej wagi. Całe moje życie jest
teraz skupione na kimś innym. Sophie.
Moja córka jest najlepszym, co mi się w życiu przydarzyło i
nie wyobrażam sobie mojego życia bez niej. Niestety jest podobna do ojca.
Chociaż ma brązowe oczy i jaśniejsze włosy niż on, odziedziczyła ten sam wyraz
twarzy oraz loczki. A gdy się uśmiecha, na jej policzkach pojawiają się te
urocze dołeczki, które tak bardzo uwielbiałam w Harry’m… Czasami samo patrzenie
na nią przypomina mi o tym, co się stało.
Jednak czasu nie cofnę, nie naprawię przeszłości.
Po kilkudziesięciu minutach, które spędziłam na
przemyśleniach, dojechałam w końcu do studia. Wzięłam mój sprzęt z bagażnika i
ruszyłam w kierunku wejścia. Z tego wszystkiego nawet nie spytałam Ryana czyja
to sesja. Bez różnicy. Gdy tylko otworzyłam drzwi powitała mnie Theresa, która
zimnym protekcjonalnym głosem oznajmiła, że mam udać się na 2 piętro. „Ciebie
także miło widzieć, Thereso” wymamrotałam pod nosem i udałam się w stronę wind.
Zaczynałam coraz bardziej żałować, że
się na to zgodziłam. Powtarzałam jednak sobie w kółko, że to tylko jedna,
szybka sesja, po której wrócę do domu i będę mogła spokojnie odpocząć razem z
Sophie. Dotarłam w końcu pod odpowiednie drzwi, a gdy tylko je otworzyłam
zamarłam. Teraz zdecydowanie byłam pewna, że powinnam zostać w domu.
- To chyba jakiś kurewsko kiepski żart…
mam nadzieję, że nie jest tak tragiczny i da się go jakoś przetrwać. kolejny powinien pojawić się jeszcze w tym tygodniu ;)
jeśli przeczytałaś(eś) proszę, zostaw komentarz, dla Ciebie to chwila, a dla mnie to sporo znaczy
Cudowny rozdział jak na początek <3
OdpowiedzUsuńBardzo podoba mi się Twój styl pisania :)
Myślę że w studio spotka Harry;ego ;d
buziaczki xx
Zapraszam do siebie :)
wow, ale wysszzło boosssko ♥
OdpowiedzUsuńnexttt ;*
ciii- nikomu nie mów że jest piękny ♥
DJ Malik ;*
Przepraszamy kochana, że komentujemy dopiero teraz, ale my tak samo ostatnio mamy dużo obowiązków :(
OdpowiedzUsuńRozdział świetny. Na bank spotka Harrego. No musi jak nie, jak tak
Hmmm... czyli Styles nie che mieć nic wspólnego z Sophie? Oj nie ładnie, nie ładnie!
Czekamy na drugi rozdziałek. Pozdrowionka :**